008 / Biznes
← WiedzaKiedy firma przestaje rosnąć
Najczęściej nie brakuje klientów. Brakuje decyzji, których nikt nie chce podjąć.
(Wprowadzenie)
Na początku firmy rosną dość naturalnie. Właściciel jest blisko klienta, blisko sprzedaży, blisko produktu. Decyzje podejmuje szybko, bo nie ma jeszcze zbyt wielu warstw, które trzeba brać pod uwagę. Coś działa, więc dokładamy. Coś nie działa, więc zmieniamy. Ktoś dzwoni z pomysłem, testujemy. Klient czegoś potrzebuje, dopisujemy usługę. Tempo jest wysokie, bo koszt błędu wydaje się stosunkowo mały.
Później firma dojrzewa. Pojawia się zespół, większe koszty, więcej klientów, więcej produktów, więcej kanałów, więcej odpowiedzialności. Każda decyzja zaczyna ważyć trochę więcej, bo dotyczy już nie tylko pomysłu właściciela, ale też budżetu, ludzi, procesów i reputacji. Wtedy często wydarza się coś paradoksalnego: firma, która wcześniej rosła dzięki szybkim decyzjom, zaczyna hamować właśnie dlatego, że coraz trudniej jest jej je podejmować.
Nie dlatego, że nie ma pomysłów. Wręcz przeciwnie. Pomysłów zwykle jest za dużo.
Problemem staje się wybór.
Firma może być bardzo zajęta i jednocześnie stać w miejscu
To jeden z najbardziej mylących momentów w rozwoju biznesu. Kalendarze są pełne, zespół pracuje, marketing publikuje, handlowcy rozmawiają z klientami, ktoś wdraża nowy system, ktoś inny poprawia stronę, powstają kolejne usługi, trwają spotkania i konsultacje. Z zewnątrz wygląda to jak rozwój.
Tylko że aktywność nie jest jeszcze wzrostem.
Firma może robić bardzo dużo rzeczy, które nie prowadzą do żadnego wyraźnego celu. Może utrzymywać kilka nierentownych usług, bo „szkoda je zamykać". Może prowadzić sześć kanałów komunikacji, bo każdy „może się jeszcze przydać". Może inwestować w kolejne narzędzia, bo poprzednie nie rozwiązały problemu. Może zatrudniać nowych ludzi, zamiast najpierw sprawdzić, czy obecny model działania w ogóle ma sens.
W pewnym momencie nie brakuje już pomysłów. Brakuje odwagi, żeby powiedzieć: tego nie robimy.
Najtrudniejsze decyzje bardzo często dotyczą rezygnacji
Właściciele są przyzwyczajeni do myślenia o wzroście w kategoriach dokładania. Więcej klientów. Więcej usług. Więcej ludzi. Więcej kanałów. Więcej sprzedaży. Więcej działań.
Tymczasem kolejny etap rozwoju bardzo często wymaga czegoś odwrotnego.
Trzeba zrezygnować z usług, które zabierają czas, ale nie dają marży. Trzeba przestać obsługiwać klientów, którzy generują chaos i nie pasują do modelu firmy. Trzeba odpuścić kanał, który od dwóch lat „może jeszcze ruszy". Trzeba zdecydować, która grupa klientów naprawdę jest priorytetowa. Trzeba powiedzieć zespołowi, że trzy pomysły są dobre, ale realizujemy jeden.
I właśnie tu zaczyna się problem.
Bo każda rezygnacja boli bardziej niż dokładanie. Zamknięcie usługi wygląda jak strata. Rezygnacja z klienta wygląda jak utrata przychodu. Wyłączenie kanału wygląda jak cofanie się. Skupienie na jednej grupie odbiorców oznacza zgodę na to, że nie będziemy próbować mówić do wszystkich.
A jednak to właśnie brak takich decyzji bardzo często utrzymuje firmę w miejscu.
„Zostawmy, może jeszcze zadziała" kosztuje więcej, niż się wydaje
W biznesie bardzo łatwo przecenić koszt działania i nie docenić kosztu braku decyzji.
To, co widać na fakturze
- -Nierentowna usługa - rachunki i koszty obsługi
- -Kanał, który nie działa - faktura od agencji
- -Trudny klient - przychód, którego „szkoda stracić”
To, czego na fakturze nie widać
- -Uwaga zespołu, miejsce w ofercie, czas handlowców, komunikacja, procesy i energia właściciela
- -Czas, który można było przeznaczyć na coś ważniejszego
- -Chaos, który blokuje obsługę kilku lepszych klientów
Niepodjęta decyzja również jest decyzją. Tyle że bardzo często najdroższą - bo jej koszt rozkłada się w czasie i trudno go zobaczyć na jednej fakturze.
To właśnie dlatego firmy potrafią latami utrzymywać rozwiązania, które dawno przestały mieć sens. Nikt nie podejmuje decyzji o ich zakończeniu, więc działają dalej siłą rozpędu.
Im większa firma, tym łatwiej rozmyć odpowiedzialność
Na początku jest prosto. Właściciel decyduje i bierze odpowiedzialność.
W większej firmie pojawiają się kolejne poziomy. Marketing uważa, że sprzedaż nie dowozi. Sprzedaż twierdzi, że leady są słabe. Operacja mówi, że nie ma zasobów. Agencja rekomenduje zwiększenie budżetu. Zespół czeka na decyzję. Właściciel słucha wszystkich i próbuje znaleźć rozwiązanie, które nikogo nie zaboli.
Najczęściej takie rozwiązanie nie istnieje.
Każda realna decyzja ma koszt. Jeśli wybierasz jeden kierunek, rezygnujesz z innego. Jeśli zwiększasz budżet w jednym miejscu, zabierasz go z innego. Jeśli podnosisz ceny, część klientów może odejść. Jeśli zmieniasz model, ktoś będzie musiał nauczyć się pracować inaczej.
(Brak konfliktu)
Brak konfliktu nie jest oznaką dobrej decyzji. Czasem jest oznaką tego, że decyzji jeszcze nie podjęto.
Problemem nie zawsze jest rynek
Kiedy wzrost zwalnia, bardzo łatwo wskazać winnego na zewnątrz. Rynek jest trudniejszy. Klienci bardziej ostrożni. Konkurencja agresywniejsza. Koszty rosną. Reklamy drożeją.
Czasami to wszystko jest prawdą.
Ale równie często firma ma problem znacznie bliżej siebie. Zbyt szeroką ofertę. Niejasne priorytety. Brak jednej osoby odpowiedzialnej za wynik. Marketing, który pracuje osobno od sprzedaży. Zespół, który robi dużo, ale nie wie, co jest najważniejsze. Właściciela, który nie chce zamknąć żadnej opcji, bo każda „może się jeszcze przydać".
Rynek może utrudniać wzrost. Nie musi jednak być jego główną barierą.
Czasem największym ograniczeniem firmy jest to, że próbuje utrzymać zbyt wiele możliwości jednocześnie.
Decyzja oznacza, że coś przestaje być opcją
To chyba najtrudniejsza część zarządzania.
Dopóki wszystko pozostaje możliwe, można mieć poczucie bezpieczeństwa. Możemy wejść w nowy segment. Możemy rozwijać tę usługę. Możemy zwiększyć budżet. Możemy zmienić model. Możemy zatrudnić kogoś nowego.
Tylko że biznes nie rośnie od liczby dostępnych opcji. Rośnie wtedy, kiedy część z nich zostaje wybrana, a pozostałe świadomie odrzucone.
Strategia bez decyzji jest tylko listą możliwości.
Plan bez priorytetów jest listą zadań.
Budżet bez wyboru jest rozsmarowaniem pieniędzy po wszystkim po trochu.
Dlatego jedną z najważniejszych kompetencji właściciela na późniejszym etapie rozwoju firmy nie jest generowanie pomysłów. Jest nią umiejętność zamykania drzwi.
Nie każda dobra okazja jest dobra dla Twojej firmy
To również moment, w którym wiele firm traci fokus.
Pojawia się nowy klient, który wymaga stworzenia usługi, której firma wcześniej nie oferowała. Brzmi ciekawie, więc robimy. Ktoś proponuje partnerstwo. Spróbujmy. Nowa platforma marketingowa obiecuje dotarcie do klientów. Wchodzimy. Konkurencja rozwija nowy produkt. My też powinniśmy.
Każda z tych decyzji osobno może wyglądać rozsądnie.
Problem pojawia się wtedy, kiedy po roku firma ma piętnaście „rozsądnych" projektów, które razem tworzą jeden nierozsądny biznes.
Dobra okazja nie jest automatycznie dobrym kierunkiem. Najpierw trzeba sprawdzić, czy wzmacnia to, czym firma chce być, czy tylko wykorzystuje chwilową możliwość zarobienia pieniędzy.
To rozróżnienie staje się coraz ważniejsze wraz ze wzrostem firmy. W pewnym momencie nie brakuje okazji. Brakuje zasobów, żeby realizować je wszystkie dobrze.
Zadaj sobie kilka niewygodnych pytań
Jeżeli firma stoi w miejscu mimo dużej aktywności, warto na chwilę przestać pytać „co jeszcze możemy zrobić?" i zadać sobie inne pytania.
(Pytania, które warto sobie zadać)
- 01Które działania prowadzimy wyłącznie dlatego, że prowadzimy je od dawna?
- 02Które usługi są w ofercie dlatego, że kiedyś je stworzyliśmy, a nie dlatego, że nadal mają sens?
- 03Które projekty pochłaniają najwięcej uwagi, ale dają najmniejszy zwrot?
- 04Na jakie decyzje czekamy od miesięcy?
- 05Co wszyscy w firmie wiedzą, że powinno zostać zmienione, ale nikt nie chce być osobą, która to powie?
- 06Gdzie rozpraszamy budżet tylko dlatego, że nie chcemy wybrać jednego kierunku?
I chyba najważniejsze:
z czego musielibyśmy zrezygnować, gdybyśmy naprawdę chcieli przyspieszyć?
To pytanie jest zwykle trudniejsze niż „co powinniśmy zrobić więcej". I właśnie dlatego bywa bardziej wartościowe.
Wzrost wymaga nie tylko decyzji, ale też ich konsekwencji
Sama decyzja nie wystarczy.
Firma może ustalić, że skupia się na jednej grupie klientów, a miesiąc później nadal komunikować ofertę do wszystkich. Może zdecydować o ograniczeniu nierentownych usług, ale pozostawić je na stronie „na wszelki wypadek". Może wskazać trzy priorytety, a potem pozwolić, żeby każdy nowy pomysł przesuwał je na dalszy plan.
Wtedy decyzja pozostaje deklaracją.
Prawdziwa decyzja zmienia sposób wydawania pieniędzy, podział zasobów, kolejność pracy i to, czego firma przestaje robić.
Jeżeli niczego nie zamyka, najczęściej nie była jeszcze decyzją.
Firma nie zawsze potrzebuje kolejnego pomysłu
Czasem potrzebuje po prostu usiąść nad tym, co już robi, i odpowiedzieć sobie, które rzeczy naprawdę prowadzą ją tam, gdzie chce dojść.
Nie każda stagnacja oznacza brak klientów. Nie każda wymaga większego budżetu. Nie każda rozwiąże się nowym kanałem sprzedaży albo kolejną osobą w zespole.
Czasami firma ma wszystko, czego potrzebuje do dalszego wzrostu.
Tylko część zasobów jest w złych miejscach, część decyzji odkładana od miesięcy, a część działań trwa wyłącznie dlatego, że nikt ich jeszcze nie zatrzymał.
Wtedy problemem nie jest brak aktywności. Problemem jest brak wyboru.
W pewnym momencie rozwój firmy przestaje polegać na dokładaniu kolejnych możliwości. Zaczyna polegać na tym, żeby zdecydować, które z nich naprawdę są warte czasu, pieniędzy i uwagi.
I bardzo często właśnie od tej decyzji zaczyna się kolejny etap wzrostu. Jeśli Twoja firma robi dużo, a wynik stoi w miejscu, zacznij od konsultacji strategicznej, na której wspólnie sprawdzimy, co dziś działa, co zabrać, a co wreszcie wybrać.
FAQ
Bo wzrost nie zależy wyłącznie od popytu. Firma może mieć klientów, a jednocześnie tracić tempo przez zbyt szeroką ofertę, brak priorytetów, rozproszenie budżetu, nierentowne działania albo decyzje odkładane miesiącami.


