004 / Biznes
← WiedzaMarketing, który pracuje na wynik
Marketing oderwany od sprzedaży zawsze kończy się tym samym: ładnymi materiałami i pustym kalendarzem.
(Wprowadzenie)
Marketing bardzo łatwo zaczyna żyć własnym życiem. Pojawiają się kampanie, posty, nowe formaty, kolejne kanały, raporty i tabelki. Wszystko wygląda na aktywne, zespół ma co robić, agencja ma co raportować, a właściciel firmy ma poczucie, że „marketing działa".
Tylko że biznes nie zarabia od liczby opublikowanych postów. Nie zarabia też od CTR-u, liczby sesji na stronie ani od tego, że rolka miała dobry zasięg.
Biznes zarabia wtedy, kiedy właściwy klient zauważa ofertę, rozumie jej wartość, podejmuje decyzję i kupuje. I właśnie w tym miejscu zaczyna się różnica między marketingiem, który jest robiony, a marketingiem, który pracuje na wynik.
(Jedyna ścieżka, która się liczy)
- 01Zauważa
- 02Rozumie wartość
- 03Podejmuje decyzję
- 04Kupuje
Marketing nie może mieć celu oderwanego od celu firmy
Jeżeli firma chce zwiększyć sprzedaż konkretnej usługi, pozyskać więcej pacjentów, sprzedać więcej mieszkań albo wejść na nowy rynek, marketing powinien pracować dokładnie na ten cel.
Brzmi banalnie. W praktyce bardzo często tak nie jest. Marketing zaczyna realizować własne wskaźniki: zwiększamy zasięg, budujemy społeczność, poprawiamy ruch na stronie, generujemy leady, publikujemy regularniej.
Każde z tych działań może mieć sens. Problem zaczyna się wtedy, kiedy nikt nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie: co ma się dzięki temu zmienić w biznesie?
(Test celu)
„Będziemy bardziej widoczni" to jeszcze nie cel biznesowy. Widoczność jest środkiem - firma potrzebuje widoczności wśród ludzi, którzy mogą zostać jej klientami.
Firma nie potrzebuje większej widoczności dla samej widoczności. Potrzebuje większej widoczności wśród ludzi, którzy mogą zostać klientami i mają powód, żeby wybrać właśnie ją.
To drobna różnica w słowach, ale ogromna różnica w podejmowaniu decyzji.
Dobre liczby potrafią bardzo skutecznie ukryć słaby wynik
Jednym z największych problemów w marketingu jest to, że prawie każde działanie można pokazać w raporcie tak, żeby wyglądało dobrze.
Raport mówi
- -Ruch wzrósł o 40 procent
- -Koszt leada spadł
- -Profil zdobył 10 tysięcy nowych obserwujących
- -Kampania wygenerowała dużo kliknięć
Biznes pyta
- -Czy wzrosła sprzedaż?
- -Czy te leady były dobrej jakości?
- -Ilu z nich ma jakikolwiek powód, żeby kupić?
- -Co stało się z tymi kliknięciami później?
Same liczby nie kłamią. Problem polega na tym, że można patrzeć na niewłaściwe liczby.
Więcej nie zawsze znaczy lepiej. Czasem oznacza po prostu więcej tego, czego firma wcale nie potrzebuje.
Jeżeli celem firmy jest sprzedaż, to tanie kliknięcie nie jest sukcesem, jeśli użytkownik wchodzi na stronę i natychmiast wychodzi. Duża liczba leadów nie jest sukcesem, jeśli handlowcy nie są w stanie niczego z nimi zrobić. Wysoki zasięg nie jest sukcesem, jeśli marka dociera do ludzi, którzy nigdy nie będą jej klientami.
Marketing nie kończy się tam, gdzie kończy się reklama
Firma uruchamia kampanię. Reklama generuje ruch. Koszt pozyskania wejścia wygląda dobrze. Z punktu widzenia kampanii wszystko działa. A sprzedaży nadal nie ma.
Pierwsza reakcja? Zmieniamy reklamę. Tymczasem problem może leżeć zupełnie gdzie indziej.
(Gdzie naprawdę odchodzi klient)
01Trafia na stronę i nie rozumie oferty
02Nie widzi różnicy między firmą a konkurencją
03Nie znajduje informacji potrzebnej do decyzji
04Formularz jest zbyt skomplikowany
05Nikt nie odbiera telefonu
06Odpowiedź na zapytanie przychodzi po dwóch dniach
07Cena pojawia się bez kontekstu - klient uznaje ją za zbyt wysoką
08Handlowiec mówi językiem produktu, nie odpowiada na obawę
Reklama zrobiła swoją pracę. Firma straciła klienta później.
Nie można oceniać marketingu wyłącznie na poziomie pojedynczych kanałów. Klient nie doświadcza osobno reklamy, strony, recepcji, handlowca i oferty. Dla niego to jest jedna firma i jedna decyzja.
Możesz mieć świetną kampanię i słabą sprzedaż. Bardzo dobrą stronę i ofertę, której klient nie rozumie. Doskonały produkt i komunikację, która nie daje żadnego powodu, żeby go wybrać. Wtedy dokładanie kolejnych działań marketingowych nie rozwiązuje problemu. Często tylko zwiększa jego koszt.
Najważniejsze dzieje się w głowie klienta
Marketing lubi mierzyć zachowania, bo zachowania łatwo policzyć. Kliknął. Otworzył. Przeszedł na stronę. Wypełnił formularz. Nie wypełnił formularza.
Tyle że pomiędzy jednym kliknięciem a drugim dzieje się coś znacznie ważniejszego: klient myśli.
Porównuje. Ocenia ryzyko. Szuka potwierdzenia. Zastanawia się, czy cena jest uzasadniona. Próbuje zrozumieć różnicę. Wraca do konkurencji. Pyta partnera. Czyta opinie. Odkłada decyzję na później.
Optymalizacja statystyk
- -Ile osób weszło?
- -Ile kliknęło?
- -Ile wypełniło formularz?
Optymalizacja decyzji klienta
- -Kto wszedł i czego szukał?
- -Co zobaczył i co zrozumiał?
- -Czego zabrakło, w którym momencie zaczął się wahać?
- -Dlaczego ostatecznie kupił - albo nie kupił?
Bardzo często właśnie tutaj znajduje się pieniądz, którego firma szuka w kolejnej kampanii.
Każde działanie powinno przejść prosty test
Zanim firma uruchomi nową kampanię, przebuduje stronę, zatrudni influencera, wejdzie na TikToka albo zacznie produkować pięć rolek tygodniowo, warto zadać trzy pytania.
(Trzy pytania przed każdym wydatkiem)
- 01Po co to robimy?
- 02Co ma się dzięki temu zmienić?
- 03Po czym poznamy, że miało sens?
Jeżeli odpowiedzi są konkretne, można podejmować decyzję. Jeżeli brzmią: „bo trzeba być aktywnym", „konkurencja to robi", „algorytm tego wymaga", „wszyscy teraz inwestują w AI" albo „powinniśmy poprawić wizerunek" - warto zatrzymać budżet.
Nie dlatego, że te działania są z definicji złe. Mogą być świetne. Ale dobry marketing nie zaczyna się od pytania co możemy zrobić. Zaczyna się od pytania co chcemy zmienić. Dopiero potem wybiera się narzędzie.
Właściciel nie powinien rozliczać marketingu z zajętości
Raport z zajętości
- Opublikowano osiem postów
- Kampania działała cały miesiąc
- Powstały trzy artykuły
- Zrobiono nowy landing page
- Wysłano newsletter
- Odbyło się sześć spotkań
Lista wykonanych zadań mówi, że ktoś pracował. Nie mówi, czy praca miała sens.
Raport z wyniku
- Jasne priorytety
- Związek działania z celem biznesowym
- Wiedza o tym, co działa
- Wiedza o tym, czego nie warto kontynuować
- Odwaga, żeby powiedzieć: tego nie robimy
Tego powinien oczekiwać właściciel firmy od marketingu.
Dobry marketing powinien czasami powiedzieć: tego nie robimy.
Nie potrzebujemy nowego kanału. Nie zwiększamy budżetu. Nie przebudowujemy strony. Nie produkujemy więcej treści. Najpierw naprawiamy miejsce, w którym już dziś tracimy klienta.
To nie wygląda spektakularnie w miesięcznym raporcie. Za to często wygląda znacznie lepiej na koncie firmy.
Marketing, który pracuje na wynik, czasem robi mniej
Firmy bardzo łatwo wpadają w przekonanie, że rozwój wymaga dokładania. Więcej treści. Więcej kampanii. Więcej kanałów. Więcej narzędzi. Więcej automatyzacji.
Tymczasem dobry wynik często zaczyna się od odejmowania:
(Odejmowanie, które dodaje wynik)
- 01Rezygnacja z kanału, który nie dociera do właściwych ludzi
- 02Zmiana komunikatu zamiast zwiększenia budżetu
- 03Poprawienie procesu kontaktu zamiast generowania kolejnych leadów
- 04Skupienie się na jednej dobrze sprzedającej usłudze zamiast promowania całej oferty naraz
Marketing pracujący na wynik nie pyta, jak zrobić więcej. Pyta, co ma największą szansę zmienić wynik firmy.
I właśnie dlatego cel marketingowy i cel biznesowy nie mogą istnieć osobno. Marketing nie jest działem produkcji postów, kliknięć i prezentacji. Jest jednym z narzędzi, które firma wykorzystuje po to, żeby właściwy klient przeszedł od „widzę" do „rozumiem", od „rozumiem" do „chcę" i ostatecznie od „chcę" do „kupuję".
Jeżeli po drodze tego nie robi, żaden ładny raport nie zmieni faktu, że coś jest nie tak.
(Na koniec)
Dobry marketing nie musi robić więcej. Musi robić właściwe rzeczy, dla właściwych ludzi i z właściwego powodu.
Zanim zapytasz „co jeszcze możemy zrobić?", zapytaj: co dokładnie ma się zmienić w moim biznesie?
Zobacz, jak pracuję na wynik →

