007 / Sprzedaż
← WiedzaOferta, która broni się bez Ciebie
Jeśli oferta wymaga rozmowy, żeby miała sens, to nie jest jeszcze oferta.
(Wprowadzenie)
W wielu firmach oferta zaczyna działać dopiero wtedy, kiedy pojawia się człowiek, który potrafi ją dobrze wyjaśnić. Handlowiec dopowiada, co właściwie obejmuje usługa. Właściciel tłumaczy, dlaczego cena jest wyższa niż u konkurencji. Lekarz podczas konsultacji dopiero pokazuje, czym różni się dana metoda i dlaczego warto ją rozważyć. Doradca na spotkaniu przekłada ogólny opis usługi na realną wartość dla klienta. I bardzo często dopiero wtedy po drugiej stronie pada: „Aaa, teraz rozumiem".
To „teraz rozumiem" powinno być dla firmy sygnałem ostrzegawczym. Nie dlatego, że rozmowa z człowiekiem jest zbędna. W wielu branżach jest wręcz konieczna, szczególnie tam, gdzie decyzja jest droga, ryzykowna albo wymaga zaufania. Problem zaczyna się wtedy, kiedy rozmowa nie domyka oferty, tylko ją ratuje.
Jeżeli klient potrzebuje dwudziestu minut tłumaczenia, żeby zrozumieć, co właściwie kupuje, po co mu to i dlaczego miałby zapłacić właśnie tyle, to problem może nie leżeć w sprzedaży. Może leżeć w samej ofercie albo w sposobie, w jaki została przedstawiona.
Dobra oferta nie musi sprzedawać wszystkiego bez udziału człowieka. Powinna jednak wykonać dużą część pracy wcześniej. Klient powinien wejść w rozmowę z poczuciem, że rozumie, co mu proponujesz, widzi sens rozwiązania i chce sprawdzić, czy pasuje ono do jego konkretnej sytuacji. To zupełnie inny punkt wyjścia niż: „Nie bardzo wiem, o co chodzi, ale może ktoś mi wyjaśni".
Klient nie kupuje Twojego procesu. Kupuje zmianę po swojej stronie
Firmy bardzo naturalnie opisują swoje usługi od środka. Mówią, jak pracują, jakie mają etapy, ile odbędzie się spotkań, jakie narzędzia wykorzystują, co dokładnie analizują, ile materiałów powstanie i kto będzie zaangażowany. Z perspektywy firmy to wszystko wydaje się ważne, bo właśnie w tym miejscu widzi ona swoją pracę, kompetencje i koszt realizacji.
Klient zaczyna jednak zupełnie gdzie indziej. Jego pierwsze pytanie nie brzmi: „Jak wygląda Wasz proces?". Ono brzmi raczej: „Co to zmieni dla mnie?"
Klient nie kupuje
- -Analizy ośmiu obszarów firmy - chce wiedzieć, co nie działa, dlaczego i co z tym zrobić
- -Dokumentu z analizą grup docelowych, pozycjonowaniem, kanałami i harmonogramem - chce wiedzieć, co robić, jak i w jakiej kolejności
- -Cotygodniowych statusów i analizy raportów - płaci za odzyskany czas i kontrolę nad tym, gdzie idą pieniądze
Zakres mówi, co zrobi dostawca
- -„Analiza konkurencji, audyt kanałów, analiza grup docelowych, rekomendacje strategiczne, warsztat, raport końcowy”
- -Można przeczytać dziesięć punktów zakresu i nadal nie wiedzieć, po co właściwie za to płacić
„Po tej pracy będziesz wiedział, co działa, co nie działa i gdzie nie warto dalej wkładać pieniędzy” - dopiero takie zdanie przekłada usługę na coś, co klient potrafi odnieść do własnej sytuacji.
Proces jest ważny, bo pokazuje, że potrafisz dostarczyć rezultat. Nie może jednak zastępować rezultatu. To właśnie dlatego rozbudowany zakres często sprzedaje słabiej, niż firmie się wydaje.
„Kompleksowa obsługa" brzmi profesjonalnie i nie znaczy prawie nic
Wystarczy wejść na kilka stron firm eksperckich, żeby zobaczyć podobny schemat. Kancelaria oferuje „kompleksową obsługę prawną przedsiębiorców dopasowaną do indywidualnych potrzeb klienta". Klinika zapewnia „kompleksową diagnostykę z wykorzystaniem nowoczesnych metod i indywidualnym podejściem do pacjenta". Firma technologiczna wdraża „innowacyjne rozwiązania zwiększające efektywność procesów biznesowych".
To wszystko może być prawdą. Problem polega na tym, że klient nadal musi sobie sam odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: „Co dokładnie z tego będę miał?"
Zanim klient musi interpretować
- -„Kompleksowa obsługa prawna przedsiębiorców”
- -„Kompleksowa diagnostyka z nowoczesnymi metodami”
- -„Innowacyjne rozwiązania zwiększające efektywność”
Kiedy klient nie musi
- -„Sprawdzimy umowę, wskażemy ryzyka i powiemy, co warto zmienić przed podpisaniem”
- -Klient rozumie problem, rozumie efekt i może szybciej ocenić, czy to jest to, czego potrzebuje
Dobra komunikacja nie polega na upraszczaniu produktu do granic banału. Polega na tym, żeby klient nie musiał znać Twojej branży, metodologii ani wewnętrznego języka po to, żeby zrozumieć wartość. To szczególnie ważne w usługach eksperckich, bo im większa wiedza po stronie firmy, tym łatwiej zapomnieć, że klient patrzy na ofertę z zupełnie innego miejsca.
Posłuchaj, co handlowiec zawsze musi dopowiedzieć
Jeżeli chcesz sprawdzić, czego brakuje w ofercie, nie zaczynaj od kolejnego briefu copywriterskiego. Zacznij od rozmowy z ludźmi, którzy sprzedają.
(Co handlowcy muszą tłumaczyć)
- 01Czy regularnie słyszą: „nie rozumiem, co właściwie dostaję”?
- 02Czy dopiero podczas rozmowy pokazują, dlaczego usługa jest droższa od konkurencyjnej?
- 03Czy muszą za każdym razem wyjaśniać, że to „nie jest zwykłe X”?
- 04Czy jest jakieś zdanie, po którym klient nagle zaczyna rozumieć wartość i rozmowa zmienia kierunek?
Właśnie tam często leży najlepszy komunikat sprzedażowy firmy.
Jeżeli handlowiec za każdym razem tłumaczy, że usługa nie polega na „zrobieniu strony", tylko na uporządkowaniu całej ścieżki klienta, być może to powinno być jasno napisane w ofercie. Jeżeli lekarz podczas każdej konsultacji musi wyjaśniać, że pacjent nie kupuje samego zabiegu, tylko cały proces kwalifikacji, opieki i kontroli, to również jest element wartości, który powinien pojawić się wcześniej. Jeżeli właściciel firmy dopiero na spotkaniu pokazuje klientowi, że droższa oferta pozwala uniknąć późniejszych kosztów, to znaczy, że sama oferta nie wykonuje jeszcze swojej pracy.
Firmy mają ogromną wiedzę o tym, co przekonuje klientów. Problem w tym, że często ta wiedza żyje wyłącznie w rozmowach sprzedażowych.
Cena boli najbardziej wtedy, kiedy wartość jest niejasna
Pytanie „dlaczego tak drogo?" nie zawsze oznacza, że klient uważa cenę za obiektywnie wysoką. Czasami oznacza po prostu: „Nie widzę jeszcze wystarczającej różnicy między tym, co dostaję tutaj, a tym, co mogę kupić taniej".
Firma bardzo często zaczyna wtedy bronić ceny. Mówi o doświadczeniu, ekspertach, jakości, technologii, liczbie godzin pracy i rozbudowanym zakresie. Wszystko to może mieć znaczenie, ale jeśli klient nadal nie rozumie rezultatu, te argumenty nie rozwiązują problemu.
Klient widzi „sprawdzenie marketingu”
- -Audyt za 6 500 zł porównuje z innymi audytami i raportami
- -Punkt odniesienia: cena PDF-u
Klient rozumie kontekst
- -Po tej pracy wie, które działania warto zostawić, gdzie traci klientów, z czego zrezygnować i gdzie nie wkładać kolejnych kilkudziesięciu tysięcy
- -Punkt odniesienia: koszt błędnych decyzji
Sama liczba się nie zmienia. Zmienia się to, z czym klient ją porównuje.
To nie jest sztuczka sprzedażowa ani próba „podkręcania wartości". To pokazanie pełnego kontekstu decyzji. Klient powinien wiedzieć nie tylko, co zyskuje, ale również jakiego kosztu, ryzyka albo straty może dzięki tej decyzji uniknąć. W wielu biznesach właśnie to jest ważniejsze niż sama obietnica zysku.
Strategia nie tylko pokazuje, jakie kanały wybrać. Może uchronić firmę przed finansowaniem przez rok pięciu kanałów, z których trzy nigdy nie miały większego sensu. Dobry prawnik nie tylko przygotowuje umowę, ale pomaga uniknąć ryzyka, którego klient sam mógłby nie zauważyć. Lekarz nie tylko proponuje metodę leczenia, ale pozwala pacjentowi uniknąć kolejnych przypadkowych prób i niepewności.
Wartość bardzo często ma dwie strony: to, co klient otrzyma, i to, czego dzięki temu nie straci.
Im bardziej skomplikowana oferta, tym prostszy powinien być jej pierwszy poziom
Firmy oferujące złożone usługi często wpadają w pułapkę przekonania, że muszą od razu wszystko dokładnie opisać. Skoro produkt jest skomplikowany, strona również staje się skomplikowana. Pojawiają się wielopiętrowe zakresy, etapy, diagramy, metody i szczegółowe wyjaśnienia. Problem polega na tym, że klient nie ma jeszcze powodu, żeby to wszystko czytać.
(Cztery odpowiedzi, których klient szuka najpierw)
- 01Co to jest?
- 02Jaki problem rozwiązuje?
- 03Co będę miał po zakupie?
- 04W jakiej sytuacji to ma sens?
Dopiero kiedy te rzeczy są jasne, można pokazać proces, zakres, narzędzia i sposób pracy. Klient zainteresowany produktem będzie chciał poznać szczegóły. Najpierw jednak musi wiedzieć, dlaczego w ogóle warto poświęcić im uwagę.
To szczególnie ważne w biznesach, w których decyzja trwa dłużej. Klinika, kancelaria, producent, deweloper czy firma B2B nie muszą zamieniać skomplikowanej usługi w trzy słowa. Muszą natomiast stworzyć prosty pierwszy poziom komunikacji, który pozwoli klientowi wejść głębiej bez poczucia chaosu.
Jeżeli oferta potrzebuje pięciu minut wprowadzenia, zanim klient zrozumie, czego dotyczy, komunikacja zaczyna za późno.
Rozmowa powinna domykać ofertę, nie tłumaczyć ją od początku
Nie wszystkie produkty powinny sprzedawać się jednym kliknięciem. Przy decyzjach drogich, złożonych albo obarczonych ryzykiem rozmowa jest naturalna i potrzebna. Klient chce ocenić człowieka po drugiej stronie, zadać pytania, dopasować zakres, sprawdzić kompetencje i zmniejszyć niepewność. To jest część procesu.
Ale dobrze zaprojektowana oferta sprawia, że ta rozmowa zaczyna się dużo dalej.
Słaby punkt startu
- -„Co właściwie robicie?”
- -Pół spotkania na tłumaczenie, dlaczego usługa istnieje
- -Zespół traci czas na edukowanie osób, które w ogóle nie pasują do produktu
Dobry punkt startu
- -„Czy to rozwiązanie pasuje do mojej sytuacji?”
- -Od razu rozmowa o firmie klienta, problemie, zakresie i decyzji
- -Rozmowa jest kwalifikacją i domknięciem, a nie wykładem
W praktyce dobra oferta działa także wtedy, kiedy nikt z firmy akurat nie rozmawia z klientem. Pomaga mu rozpoznać własną sytuację, pokazuje rezultat, nadaje cenie kontekst, odpowiada na podstawowe wątpliwości i doprowadza do momentu: „To wygląda jak rozwiązanie mojego problemu. Chcę porozmawiać".
I właśnie wtedy człowiek po drugiej stronie może zrobić to, czego żadna strona nie zrobi równie dobrze: zrozumieć konkretną sytuację klienta, zadać właściwe pytania i pomóc mu podjąć ostateczną decyzję.
Najprostszy test dobrej oferty
Warto od czasu do czasu spojrzeć na własną ofertę bez całej wiedzy, którą nosi się w głowie. Bez doświadczenia, które pozwala automatycznie dopowiadać sobie sens każdego zdania. Bez założenia, że klient „przecież wie", czym jest dana usługa.
(Test pierwszego kontaktu)
- 01Czy osoba, która widzi ofertę pierwszy raz, potrafi szybko powiedzieć, jaki problem ona rozwiązuje?
- 02Czy rozumie, co zmieni się po zakupie?
- 03Czy widzi, dlaczego cena może mieć sens?
- 04Czy potrafi odróżnić tę ofertę od innych opcji?
- 05Czy oferta nadal wydaje się wartościowa, kiedy nikt nie stoi obok i jej nie tłumaczy?
Jeżeli przy którymś z tych pytań odpowiedź brzmi „tak, ale trzeba jeszcze wyjaśnić...", to właśnie tam warto zacząć poprawę.
Dobra oferta nie musi mówić wszystkiego. Musi powiedzieć rzeczy najważniejsze w odpowiedniej kolejności. Nie zastępuje handlowca, właściciela ani eksperta. Sprawia po prostu, że nie muszą za każdym razem ratować jej własnymi słowami.
Nie pytaj: „Czy wszystko tutaj opisaliśmy?"
Zapytaj: czy klient bez mojej pomocy rozumie, dlaczego miałby to kupić?
Jeżeli nie, problemem nie musi być sprzedaż. Być może oferta jeszcze nie broni się sama. Jeśli chcesz, żeby Twoja oferta wykonywała tę pracę wcześniej, zacznij od konsultacji strategicznej.
Dobra oferta nie zastępuje rozmowy. Sprawia, że rozmowa zaczyna się dużo dalej.
FAQ
Oferta broni się sama wtedy, kiedy klient bez dodatkowych wyjaśnień rozumie, jaki problem rozwiązuje, co otrzyma po zakupie, dlaczego rozwiązanie ma dla niego wartość i jaki powinien być kolejny krok. Nie oznacza to, że rozmowa sprzedażowa staje się zbędna. Oznacza, że nie musi zaczynać się od tłumaczenia podstaw.


